Kabaret: Imieniny, Ignorancja i Inne Cudy
(Scena: gabinet lekarski. Na ścianie kalendarz z wielkim napisem:
"Dziś – 3 grudnia – imieniny m.in. św. Franciszka Ksawerego".
Lekarz wygląda, jakby już trzecia kawa przestała działać.)
Pacjent: Panie doktorze… nikt mnie nie zauważa. Czuję się jak duch.
Lekarz: (patrzy na drzwi) A pan skąd się tu wziął? Przecież nikogo nie wołałem.
Dobra… skoro już duchy chodzą na imieniny, to proszę siadać.
Pacjent: Ale serio… totalnie mnie ignorują. W pracy, w domu… nawet Siri mnie nie słucha.
Lekarz: Proszę pana… dziś są imieniny św. Franciszka Ksawerego.
Jakby pan był patronem misjonarzy, też by pana nikt nie słuchał.
Pacjent: Czyli… to normalne?
Lekarz: Normalne? To standard branżowy.
W Kościele katolickim też czasem się nie ogarniają, kto ma imieniny,
a pan chce, żeby ludzie ogarnęli pana?
Pacjent: Ale lekarzu… ja cierpię!
Lekarz: (notuje coś) "Pacjent cierpi na ostrą niewidzialność społeczną."
Proszę się nie martwić — pańska przypadłość ma świetną zaletę.
Nikt nie zauważy, że pan wyszedł, więc możemy zamknąć wizytę wcześniej.
Pacjent: Ale ja chciałem…
Lekarz: Tak, tak, wiem.
Następny… choć w sumie — po co?
I tak pewnie też go nie zauważę.
(i kurtyna opada szybciej niż cierpliwość lekarza po trzeciej zmianie)


Podziękowania: 

Odpowiedz z cytatem
