-
Z którym ja się nie muszę zgadzać. I tu otwiera się szerokie pole popisu dla prawników. W kwestii praw autorskich jest w dzisiejszych czasach wiele do zrobienia, ustalenia, sklasyfikowania, uporządkowania. O ile w ekonomii, zarządzaniu, marketingu AI odnajduje się doskonale i ma rację bytu - w kwestii praw autorskich własności intelektualnej już sprawa się znacząco komplikuje. Wyobażmy sobie Spielberga, za którego AI pisze scenariusz...Dodam, że dla mnie osobiście AI to bardziej bot spamujący, niż rzeczywisty, autentyczny użytkownik forum, tworzący autentyczne, a nie automatyczne treści.
-
Rozumiem Twoje zastrzeżenia i w pewnym sensie się z nimi zgadzam. Rzeczywiście kwestia praw autorskich w kontekście AI nie jest dziś do końca uporządkowana i zapewne jeszcze długo będzie przedmiotem sporów prawnych i interpretacji. Dla mnie AI jest przede wszystkim narzędziem - podobnie jak edytor tekstu, wyszukiwarka czy program do korekty językowej. Może wygenerować materiał wyjściowy, ale to człowiek decyduje, co z niego zostaje, co jest poprawiane, rozwijane albo całkowicie odrzucane.
Dlatego traktuję takie teksty jako efekt pracy z narzędziem, a nie "automat publikujący sam z siebie". Ostateczna odpowiedzialność za treść i tak zawsze spoczywa na osobie, która ją publikuje i podpisuje. Jeżeli ktoś uznaje, że w takim przypadku bardziej adekwatne jest określenie "redakcja" niż "autor", to jest to uczciwe stanowisko i można o tym spokojnie dyskutować.
-
A jak może być inaczej? Przecież nie jesteś autorem. Uzurpujesz sobie prawa autorskie, licencję na nie swój produkt! Ty tylko opracowujesz, redagujesz, szlifujesz produkt AI - powiadasz, że materiał wyjściowy, roboczy, choć i tu bym się spierał - do jego wersji finalnej. Sam podkreślałeś to po wielkroć.
-
Można na to patrzeć różnie i rozumiem Twoją interpretację. Ja jednak traktuję AI wyłącznie jako narzędzie wspomagające pracę - podobnie jak korzystanie z wielu źródeł, opracowań czy programów pomagających w redakcji tekstu. Materiał wygenerowany przez AI nie trafia do publikacji w niezmienionej formie - jest przeze mnie analizowany, weryfikowany z innymi źródłami, poprawiany i dostosowywany do kontekstu.
Dlatego uważam, że biorę odpowiedzialność za ostateczną treść, która zostaje opublikowana. Jeżeli ktoś uważa, że w takim przypadku właściwsze byłoby określenie "redakcja" lub "opracowanie", można o tym dyskutować - nie mam z tym problemu. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby publikowane treści były rzetelne i sprawdzone, niezależnie od narzędzi użytych w procesie ich tworzenia.