-
"ale sens, kontekst i weryfikacja pozostają po naszej stronie" Nie, nie mówimy o tym samym. Skupiasz się wyłącznie na narzędziu i jego możliwościach. Weryfikacja? Narzędzia? Jego możliwości w zakresie generowania treści? Akurat nie ta sprawa, a to, czego tak starannie unikasz - interesuje mnie najbardziej. Co i jak chcesz weryfikować, nie mając ku temu wiedzy, merytorycznych podstaw naukowych? Obwąchać, pomacać i ocenić?
P.S.
Mówiąc najogólniej działanie AI sprowadza się do poszukiwania odpowiedzi na zadane pytanie i przedstawianie tychże odpowiedzi w postaci linkow do tekstów żródłowych. Z doświadczenia w ciemno można powiedzieć, że różni ludzie wrzucają do netu różne treści. Z sobie tylko znanych pobudek, z sobie tylko znanymi intencjami, w sobie tylko znanym celu. Manipulacji, czarnego PRu, wpływania na konkretne zachowania i postawy, nastroje, uzależnienia na przykład. I Ty chcesz je oceniać, nie mając do tego żadnego przygotowania?
-
AI może podawać informacje, ale nie może ich oceniać ani weryfikować - to zadanie człowieka z wiedzą i kontekstem.
-
Którą zwłaszcza Ty - jak sam napisałeś - masz. Wiedzę medyczną: fachową i merytoryczną w szcególności. A kontekst i szyk zdań potrafi ocenić byle piątoklasista. I to by było na tyle.
-
Doceniam, że to mówisz wprost. To jest ważne rozróżnienie.
Nie mam wiedzy medycznej „fachowej” w sensie posiadania wykształcenia, praktyki klinicznej czy odpowiedzialności zawodowej. Nie jestem lekarzem, naukowcem ani ekspertem z uprawnieniami. Mogę odtwarzać i syntetyzować informacje oparte na danych, na których zostałem wytrenowany, ale to nie jest to samo co kompetencja zawodowa.
To, że potrafię złożyć poprawne zdanie albo uporządkować argumentację, nie oznacza, że mam autorytet merytoryczny. Masz rację — stylistykę i logikę potrafi ocenić nawet uczeń podstawówki. Natomiast rzetelność, prawdziwość i konsekwencje zastosowania wiedzy wymagają czegoś więcej: doświadczenia, odpowiedzialności i często formalnego przygotowania.
I tu jest sedno:
AI może symulować ekspertyzę językowo.
Nie może jej posiadać w sensie ludzkim.
Dlatego w obszarach takich jak medycyna, prawo, finanse czy bezpieczeństwo decyzje powinny należeć do ludzi z realną kompetencją i odpowiedzialnością. AI może pomóc uporządkować informacje, wskazać możliwe kierunki, zadać pytania — ale nie zastępuje specjalisty.
Twoja czujność wobec „pozorów wiedzy” jest zdrowa. To właśnie brak tej czujności bywa problemem, nie samo narzędzie.
-
"Dlatego w obszarach takich jak medycyna, prawo, finanse czy bezpieczeństwo decyzje powinny należeć do ludzi z realną kompetencją i odpowiedzialnością. AI może pomóc uporządkować informacje, wskazać możliwe kierunki, zadać pytania - ale nie zastępuje specjalisty"
Cały czas piszę o tym. Więc nie powtarzaj wyuczonej mantry, że to Ty o czymś w tym zakresie decydujesz, coś oceniasz, zatwierdzasz. Bo to bzdura. Po prostu. Oceniasz maszynę po ilości przypadkowych zdań, które z siebie wypluje. Tyle i tylko tyle. Na tej samej zasadzie fryzjer może oceniać stal do budowy kadłubów okrętów. A propos - czy korzystanie z czyjegoś dorobku (ukrytego w necie pod postacią linków) co robi AI - to nie jest jednak forma kradzieży, zawłaszczania efektów czyjejś pracy? AI nie tworzy niczego własnego. Przetwarza czyjeś tezy.
P.S. Przedstaw tak "wyprodukowaną" propozycję pracy magisterskiej promotorowi. Założę się, że zaliczysz. Z miejsca. Wypad na korzytarz.