Zobacz pełną wersję : Mundial 2014: Kevin-Prince Boateng i Sulley Muntari wyrzuceni z kadry Ghany.
Kevin-Prince Boatneg i Sulley Muntari zostali wyrzuceni ze zgrupowania kadry Ghany przed decydującym meczem z Portugalią w trzeciej kolejce fazy grupowej piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii - poinformował serwis footy-ghana.com. Obaj złamali wewnętrzny regulamin kadry.
http://s3.ifotos.pl/img/2346c0d18_ewhrewp.jpg
"Obaj piłkarze zostali wyrzuceni z kadry za szereg wykroczeń, jakich dopuścili się podczas zgrupowania w Brazylii" - czytamy w doniesieniu serwisu. "Decyzja zapadła w czwartek rano podczas zebrania drużyny. Obaj zostali zmuszeni do opuszczenia hotelu w Brasillii" - poinformowano.
Mimo, że oficjalne powody tej decyzji nie są znane, zachodnie media podają, że między piłkarzami doszło do poważnej kłótni i mogło dojść nawet do rękoczynów.
W ostatnim czasie w reprezentacji Ghany wybuchła afera związana z premiami za grę na mistrzostwach świata (http://eurosport.onet.pl/mundial-2014/mistrzostwa-swiata-w-pilce-noznej-2014-stany-zjednoczone-i-niemcy-umowia-sie-na-awans/2p77x). Piłkarze żalili się, że nie otrzymali obiecanych pieniędzy za sam start w mundialu. Szybko zareagował prezydent kraju John Dramani Mahama.
Wysłał dla drużyny 3 mln dolarów w gotówce samolotem. Wieczorem zespół z Afryki zmierzy się z Portugalią (gr. G). To miała być specjalna motywacja dla Czarnych Gwiazd.
Przelew pieniędzy na konto nie wchodził w grę, gdyż jak podkreślił trener zespołu Ghany Kwesi Appiah "takie rzeczy nie są praktykowane w jego kraju, zawsze przekazuje się gotówkę".
Brak Boatnega i Muntariego to poważne ciosy dla reprezentacji Ghany, która zagra z Portugalią o możliwość awansu do 1/8 finału. Obaj byli czołowymi zawodnikami w swojej drużynie.
MŚ: FIFA ukarała Luisa Suareza
http://s3.ifotos.pl/img/775955c60_ewhxrep.jpg
Surowa kara spotkała Luisa Suareza za ugryzienie Giorgio Chielliniego w meczu Urugwaju z Włochami. FIFA postanowiła, że zawiesi napastnika na dziewięć spotkań międzynarodowych i wykluczyła go na cztery miesiące z udziału we wszystkich rozgrywkach. Dodatkowo piłkarz zapłaci grzywnę w wysokości 100 tysięcy franków szwajcarskich.
Całe zdarzenie miało miejsce w 79. minucie wtorkowego spotkania trzeciej kolejki grupy D mistrzostw świata pomiędzy Włochami a Urugwajem. Suarez podszedł wówczas do Chielliniego i ugryzł go w ramię. Sędzia niczego nie zauważył, a niedługo później Diego Godin strzelił gola, który dał Celestes zwycięstwo i awans do 1/8 finału.
Po końcowym gwizdku więcej, niż o samym meczu, mówiło się jednak o zachowaniu Luisa Suareza. To nie był pierwszy raz, kiedy Urugwajczyk ugryzł rywala. W 2010 roku, jeszcze barwach Ajaksu Amsterdam, potraktował w ten sposób Otmana Bakkala. W kwietniu ubiegłego roku jako zawodnik Liverpoolu ugryzł Branislava Ivanovicia z Chelsea.
Za pierwsze zdarzenie Suarez został zdyskwalifikowany na siedem spotkań, za drugie - na dziesięć. Za każdym razem przepraszał jednak za swoje zachowanie. Inaczej było teraz. - Moja klatka piersiowa znalazła się na jego ramieniu. Nagle otrzymałem uderzenie w oko - tłumaczył się napastnik.
Decyzja FIFA w sprawie ewentualnej kary dla Suareza miała zapaść w środowy wieczór. Obrady nie przyniosły jednak kompromisu i federacja poinformowała, że werdykt wyda dopiero w czwartek. - Obradowali bardzo długo. Wciąż nie wiemy, czy będzie to dla nas dobra, czy zła decyzja. Spotkanie komisji ma być kontynuowane w czwartek rano - powiedział Wilmar Valdez, szef urugwajskiej federacji.
Pierwszy mecz grupowy mundialu, przeciwko Kostaryce, Luis Suarez opuścił z powodu kontuzji. W drugim z Anglią był bohaterem - zdobył dwa gole, a Urugwaj wygrał 2:1. Teraz okazuje się, że więcej na tym mundialu już nie zagra.
Zgodnie z decyzją FIFA, Suarez nie będzie mógł wystąpić w dziewięciu spotkaniach międzynarodowych. Został też na cztery miesiące wykluczony z udziału w jakichkolwiek piłkarskich rozgrywkach - na boisku zobaczymy go więc dopiero pod koniec października. Dodatkowo zapłaci 100 tysięcy franków szwajcarskich grzywny.
Niemieckie media: nic nie działało, mógł być wstyd !!
Sensacji ostatecznie nie było - Niemcy pokonali po dogrywce Algierię 2:1 w meczu 1/8 finału mistrzostw świata. Są więc w ćwierćfinale, ale styl gry podopiecznych Joachima Loewa daleki jest od oczekiwanego.
http://s6.ifotos.pl/img/c94737a8e_ewraawe.jpg
Zauważają to niemieckie media, które ostro skrytykowały zespół za poniedziałkowy występ. Dziennikarze podkreślają, że w drużynie momentami nie funkcjonowało praktycznie nic, a bez Neuera i Schuerrle spotkanie mogłoby zakończyć się różnie.
"Kicker": Schuerrle zapewnił ulgę
Do wyeliminowania Algierii potrzebna była dogrywka. Szczególnie w pierwszej połowie wyszły na jaw rażące niedociągnięcia Niemców w defensywie i tylko dzięki wspaniałemu Neuerowi udało się uniknąć wielkiego wstydu. - To było zwycięstwo woli. Z Francją musi być znacznie lepiej - skomentował po końcoywm gwizdku Joachim Loew.
"Bild": Jeden z najłabszych meczów w erze Loewa
Świetni Schuerrle i Neuer - reszta to hańba. Mecz z Algierią był jednym z najgorszych w erze Joachima Loewa. Gdyby nie przebłysk Schuerrle w tej całej strasznej grze, różnie mogło się to skończyć. Brakowało pewności w obronie, brakowało tempa w środku pola. Na tę chwilę wydaje się jasne, że w ćwierćfinale z Francją odpadniemy.
"Die Welt": Nic nie działało
W pierwszej połowie w grze Niemiec nie działało nic: tempo, precyzja podań, a przede wszystkim porządek w defensywie. Gdy wybrzmiał gwizdek na przerwę, najlepszą informacją było to, że wciąż jest 0:0. Z całym szacunkiem dla Algierii, ale była ona outsiderem, z którym Niemcy nie powinni mieć problemów. - Czego ode mnie chcesz? - krzyczał po końcowym gwizdku na dziennikarza Per Mertesacker, co pokazało, jak wiele kosztował ten mecz.
Zwróćcie uwage na minę niemieckiego piłkarza :brecht:
MŚ 2014: Belgia lepsza od Stanów Zjednoczonych po horrorze
http://s6.ifotos.pl/img/e5431923d_ewxrapr.jpg
Reprezentacja Belgii uzupełniła stawkę ćwierćfinalistów piłkarskich mistrzostw świata 2014 w Brazylii. W Salvadorze Czerwone Diabły wygrały po dogrywce i prawdziwym horrorze z Amerykanami 2:1 (2:0, 0:0), którzy z honorem pożegnali się z mundialem w Brazylii.
Pierwsza połowa przyniosła sporo emocji i grę w szybkim tempie. Belgowie napierali i szybko starali się zdobyć bramkę, ale zasieki postawione przez zespół Juergena Klinsmanna były szczelne, a jego ludzie szybko budowali kontry i starali się zrewanżować rywalom. Bramki nie padały, aż... na boisku nie pojawił się intruz. Niespodziewany gość szybko został zabrany przez służby porządkowe, drużyny wróciły do gry i dalej spektakl był bardzo ciekawy. W 26. minucie Belgia powinna wyjść na prowadzenie, ale Amerykanie zdołali wybić piłkę sprzed bramki. Jankesi nie pozostawali dłużni, szybkie ataki skrzydłami i próby zaskoczenia Courtoisa paliły raz po raz na panewce. Podbnie jak akcje tercetu Mertens - De Bruyne - Hazard pod polem karnym Howarda. Do przerwy mecz był świetny, ale bramki nie padły.
W drugiej odsłonie drużyna Marca Wilmotsa zdecydowanie natarła i przyparła rywali do ich własnego pola karnego. Przez długie chwile belgijskie oblężenie bramki Tima Howarda nie ustępowało, a golkiper reprezentacji USA w wyborny sposób zatrzymywał kolejne ataki Czerwonych Diabłów. W 56. minucie bliski szczęścia był Origi, ale jego sprytne uderzenie zatrzymała poprzeczka. Próbowali Hazard, De Bruyne, Mirallas i znów Origi - za każdym razem górą był fenomenalny Howard. Nie dał rady nawet obrońca Kompany, golkiper Jankesów bronił jak w transie. Wreszcie w 90. minucie piłkę meczową miał Hazard, znów się nie udało. Zaraz poszła kontra Kowbojów, okazję miał Wondolowski, ale z pięciu metrów zamiast do bramki uderzył w trybuny... A więc dogrywka.
W niej od razu cios zadały Czerwone Diabły, De Bruyne dostał idealne podanie od Lukaku, który wreszcie pojawił się na boisku i szybko otworzył wynik w 92. minucie dogrywki. Po chwili Belgowie w zasadzie świętowali awans i to był ich błąd. Lukaku trafił na 2:0 w 105 minucie i to poderwało do walki Kowbojów. Zaraz po zmianie stron zmiennik Green zdobył bramkę kontaktową, Amerykanie rzucili się do ataków i omal nie doprowadzili do remisu. Okazje mieli Jones, Green i Dempsey, górą był jednak Courtois. Belgowie nie potrafili skontrować, ale dowieźli wynik do końca. Strzelali na bramkę Howarda 38 razy, 17 strzałów leciało w światło bramki, wpadły raptem dwa.
Powered by vBulletin® Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved. Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski support vBulletin©